Sportowcy

Published on 18 marca, 2014 | by admininistrator

0

„Wzmacniamy nie tylko mięśnie, ale też charakter”

O pole dance, jodze i weganizmie rozmawiamy z Agatą Ucińską – założycielką bloga Poczuj się lepiej.

Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy nie byłaś jeszcze weganką. Co się stało, że postanowiłaś przejść na dietę roślinna?

Już wtedy interesowałam się weganizmem i jego pozytywnym wpływem na zdrowie, środowisko i los zwierząt. Jadłam niewiele nabiału. Moja dieta stopniowo i naturalnie ewoluowała. Starałam się edukować, czytałam książki i  artykuły na Waszej stronie (bardzo pomocne, dzięki!), chodziłam na wykłady prowadzone przez dietetyków.

W międzyczasie nauczyłam się pić kawę z mlekiem roślinnym i to był przełomowy moment, kiedy z uśmiechem mogłam stwierdzić, że nie potrzebuję w swoim życiu nabiału. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie książka „Jedz i biegaj” Scotta Jurka.

Pomyślałam, że skoro mistrz ultramaratonów tak się odżywia i tryska zdrowiem, to jest w tym moc!

Z jednej strony jesteś instruktorką jogi, z drugiej ćwiczysz pole dance. Uczestniczyłaś też w treningach z kettlebells i crossfit. Jak udaje ci się łączyć te wszystkie aktywności? Jak znajdujesz na nie czas?

Na co dzień ćwiczę jogę i pole dance. Na początku ciężko było mi je łączyć, ale teraz organizm się przyzwyczaił i mogę trenować całkiem sporo. Zajęcia na podstawie CrossFitu to była kilkumiesięczna przygoda. Potrzebowałam szybko się wzmocnić. Teraz wolę  skoncentrować się na rurce i jodze.  Wiążę swoją przyszłość z ruchem, więc staram się zdobywać wiedzę i  poznawać nowe sposoby ćwiczeń. Dlatego wzięłam udział w warsztatach z kettlebells.  Niedawno zaczęłam też studia podyplomowe z jogi na warszawskiej AWF. Nie mam etatowej pracy, więc nieco łatwiej mi zaplanować zajęcia. Aczkolwiek często wstaję o 5, żeby zdążyć na zajęcia o 7. Sport i joga to moja pasje, na które zawsze znajdę czas i siłę.

Na swojej stronie piszesz o pole dance: „Na pierwszych zajęciach każde oderwanie obydwu nóg od ziemi wydawało mi się wielkim wyczynem. Nie ufałam specjalnie swoim ramionom i ich zdolności utrzymania mnie w powietrzu. Jednak tygodnie mijały, dzielnie robiłam brzuszki, deski, pompki i wszelkie skłony”. Jak długo ćwiczysz? Wielu osobom pole dance wydaje się szalenie wymagającym sportem. Przypuszczam, że wielu z nich odpuszcza pierwsze zajęcia bo wydaje im się, że są za starzy, za grubi, za słabo rozciągnięci.

Trenuję od około 1,5 roku w warszawskiej szkole OH LALA. Kiedy zaczynałam, ćwiczyłam już od jakiegoś czasu jogę, ale konkretnej siły miałam niewiele. Bardzo mnie zaskoczyło jak szybko wzmacnia się ciało na rurce. Na zajęcia przychodzą bardzo różne osoby, o różnej posturze i w różnym wieku. Większość z nich zaczyna od zera. Siła i rozciągnięcie to coś, co nabywa się z każdym treningiem. Dziewczyny (choć coraz częściej na zajęciach pojawiają się też mężczyźni) zapisują się na dodatkowe zajęcia, bo motywacja, żeby nauczyć się kolejnych tricków jest ogromna. Nie ma mowy o nudzie.  Ważny też jest nauczyciel. To on wie jak stopniowo i bezpiecznie, a jednocześnie skutecznie wprowadzić kursantki w tajniki pole dance.  Ja trafiłam na świetną szkołę i cudowne instruktorki – Kasię Bigos i Anię Szymoniak.

Co daje ci w pole dance największą satysfakcję?

Pole dance to przede wszystkim akrobatyka. Każda figura to duże wyzwanie. Trzeba systematycznie pracować nad siłą i przełamywać strach. Odczuwam satysfakcję za każdym razem, gdy opanuję nowy trick, którego wcześniej się bałam albo wydawało mi się, że nigdy nie będę na tyle silna, żeby go zrobić. Podoba mi się to, że na rurce łączy się siła z estetyką. Wszystko wygląda bardzo lekko, ale żeby wykonać poszczególne rzeczy, trzeba mieć konkretną moc. Uważam, że kobiety niepotrzebnie boją się sportów siłowych. Moim zdaniem poczucie skuteczności w sporcie, przekłada się na skuteczność w życiu. I za to kocham zarówno pole dance, jak i jogę. Na sali treningowej czy na macie wzmacniamy nie tylko mięśnie, ale też charakter.

yoga

instagram.com/poczujsielepiej

Zdarzyły ci się kontuzje w związku z treningiem na rurze?

Nie, nigdy nie miałam żadnej kontuzji  związanej z pole dance. Jestem szczęściarą, bo mam męża fizjoterapeutę, który posiada doświadczenie w pracy ze sportowcami. Dba o moją odnowę biologiczną. Poprawia też moje wzorce ruchowe, tak żebym potem ćwiczyła bezpiecznie. Pole dance to sport, który uczy pokory. Czasem lepiej odpuścić, dopracować podstawy i technikę zanim zabierzemy się za trudniejsze figury. To pozwala uniknąć kłopotów. Kilka lat temu miałam kontuzję kostki związaną ze „zwykłym” tańcem. Od tamtej pory dbam o regenerację i staram się mądrze trenować.

Swój kurs instruktorski jogi ukończyłaś w Indiach. To była spontaniczna decyzja czy od początku planowałaś tą podróż?

O wyjeździe do Indii marzyłam od dziecka. Miałam specjalny zeszyt, w którym zapisywałam informacje na temat tego kraju. Wklejałam też zdjęcia z gazet. Śnił mi się Taj Mahal.  Aż dorosłam i w pewnym momencie okazało się, że być może ten pomysł nie jest tak nierealny jak mi się wydawało. Wyjazd był planowany prawie rok wcześniej. Wiązał się z kilkoma poważnymi decyzjami  zawodowymi i finansowymi. Teraz widzę, że był to jeden z lepszych pomysłów w moim życiu. Kurs skończyłam w szkole Trimurti Yoga pod patronatem Yoga Alliance. Poznałam tam kilka stylów jogi. Nauczyciele z tej szkoły są bardzo otwarci, nie podążają za jednym „guru”. To dało mi szerszą perspektywę. Dzięki temu nie zamknęłam się w jednej tradycji. Ciągle szukam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. W Indiach też poznałam ludzi  którzy żyją jogą i bije od nich niesamowita radość życia i ciepło.  To była ogromna przygoda, która zmieniła bieg mojego życia.

Wybór zajęć z jogi wydaje się rosnąć z roku na rok – astchanga joga, power joga, joga kręgosłupa itp. Jak połapać się w tej różnorodności?

Trzeba najpierw zdecydować  w jakim stanie jest nasze zdrowie, czy chcemy ćwiczyć dynamicznie czy spokojnie i dokładnie. Warto zadzwonić do szkoły i zapytać o co dokładnie chodzi w poszczególnych  zajęciach. Moim zdaniem dobrze spróbować 2-3 zajęć o różnym profilu. Lekcje jogi mogą się bardzo różnić, a tylko przez doświadczenie poczujemy czy coś jest dla nas czy nie. Warto też pójść na zajęcia dla początkujących. Tam, nawet osoby sprawne fizycznie, nauczą się zasad wykonywania podstawowych asan. Później, zwłaszcza w dużych grupach, na zajęciach ogólnych, instruktor nie ma czasu na tłumaczenie podstaw. Ja miałam chyba z 7 podejść do jogi, zanim się w niej absolutnie zakochałam.

1553067_606709849413434_294774510_o

Zajęcia w No Limit Ursus

Prowadzisz treningi z jogi lub planujesz się tym zająć w najbliższym czasie?

Niebawem zaczynam prowadzić regularne zajęcia w Warszawie. Jeszcze nie mogę zdradzić szczegółów, ale niedługo powinny pojawić się informacje na moim blogu. Nie mogę się doczekać!

Czasami publikujesz na swoim blogu również przepisy. Jakie są Twoje ulubione miksy, dania czy produkty bez których nie możesz się obyć?

Nie mogłabym żyć bez owocowych koktajli. Każdego dnia dają mi kopa energii i pozytywnie nastrajają.  Na śniadanie często jem miks kaszy jaglanej i quinoa z owocami, owocami suszonymi i orzechami. Bardzo zdrowe i sycące. Uwielbiam też wszystkie dania z indyjskimi przyprawami. Kumin potrafi odmienić każdą potrawę!

Czytając Twojego bloga odnoszę wrażenie, że sport i zmiany w diecie to kwestia ostatnich kilku lat. Czy może jednak wcześniej również przykładałaś dużą wagę do aktywności fizycznej?   

Od dziecka marzyłam o trenowaniu jakiegoś sportu, ale nie miałam takiej możliwości. Na studiach zaczęłam tańczyć jazz, ale niestety szybko nabawiłam się kontuzji stawu skokowego. Potem była operacja, 2 miesiące gipsu i nauka chodzenia od nowa. Kostka do dziś jest moim słabym punktem. Na szczęście znalazłam jogę i pole dance, które jej nie obciążają. Zatem w końcu udało mi się spełnić marzenia! Na dietę zaczęłam zwracać uwagę kilka lat temu. Zdrowym odżywianiem z czasem zaraziłam męża i siostrę. Z typowych mięsożerców i miłośników coli przemienili się w zwolenników roślin i naturalnego odżywiania. Eksperymenty kulinarne siostry budzą mój podziw. Moi rodzice też wprowadzili kilka zmian.

Jakie są Twoje sportowe plany na najbliższą przyszłość?

Chcę nadal cierpliwie i systematycznie trenować. Nie mam konkretnych planów, chcę po prostu robić swoje. Stawać się coraz sprawniejsza i nigdy się nie poddawać. Sport sprawił, że jestem silniejsza fizycznie i psychicznie, poznałam cudownych ludzi, mam nowe pomysły na życie. Jestem pewna, że ta droga jest dla mnie i zaprowadzi mnie do wydarzeń, których pewnie teraz nie jestem w stanie sobie wyobrazić

Dzięki za rozmowę!

Zapraszamy też na profil Poczuj się lepiej na Facebooku.


TRENINGI PERSONALNE

SPRAWDŹ JAK W PRAKTYCE POŁĄCZYĆ SPORT I WEGANIZM. Naucz się trenować w oparciu o ciężar własnego ciała, bez potrzeby wydawania pieniędzy na karnety do klubów fitness. Dzięki Vegan Workout masz też unikatową możliwość treningu z odważnikami kettlebells metodą StrongFirst pod okiem certyfikowanego instruktora. Prowadzimy również grupowe zajęcia w ramach Akademii Kettlebells Warszawa.

Dowiedz się więcej o treningach personalnych kilkając tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to Top ↑

Shares