Sportowcy

Published on 9 lutego, 2020 | by admininistrator

0

„3 tygodnie przed zawodami zdecydowałem się na dietę roślinną”

Rozmawiamy z Krzysztofem Wróblem – weganinem, trenerem i zawodnikiem Kettlebells Sport, medalistą Mistrzostw Polski i Świata.

We wrześniu wywalczyłeś złoto w Pucharze Polski w dwuboju (podrzut i rwanie) startując z 32 kg odważnikiem. Która z tych dwóch technik jest Twoim faworytem?

Zdecydowanie rwanie. Przed podrzutem zawsze bardzo się stresuję. Więcej uwagi na treningach poświęcam podrzutom, dla mnie są dużo cięższe. Gdy jestem już po podrzutach, mam dużo większy spokój i rwanie to już czysta przyjemność.

Kiedy po raz pierwszy trafiłeś na treningi kettlebells? Co powiedziałbyś osobom, które wahają się pomiędzy konwencjonalnym treningiem na siłowni, zajęciami fitness, a treningami kettlebells?

Pomysł na odważniki wpadł mi do głowy kiedy trenowałem sporty walki i szukałem alternatywy dla ciężarów. Pierwszy mój kettelbell to był winylowy 20kg, którym sam próbowałem robić swingi. Robiłem je oczywiście nieporadnie. W 2017 roku na targach fitness jeden z instruktorów nauczył mnie hardstyle swing i tak powoli zacząłem bawić się hardstylem. Trwało to ok roku. W 2018 roku zrobiłem kurs instruktora kettlebell u mojego obecnego trenera Lecha „Leona” Kledzika i na tym kursie poznałem rosyjską szkołę Girevoy Sport. Leon opowiadał z taka pasją o tym sporcie że trudno było nie złapać bakcyla. Choć nadal miałem cel zrobić Top Team (którego w końcu nie zrobiłem), powoli zaczynałem bawić się w Girevoy. Kolejne szkolenie już było stricte z rosyjskiej szkoły Girevoj pod okiem legendarnego zawodnika Sergieja Merkulina. Wciąż miałem problem co wybrać Hardstyle czy GS. W 2018 roku startowałem na zawodach HS i GS, aż w końcu zdecydowałem poświęcić się całkowicie rosyjskiej szkole podnoszenia odważników.

Większość osób pracując z odważnikami opiera się jednej z dwóch metod – klasycznej Girevoy Sport lub powstałej w latach 90. hardstyle. Czy w swoich treningach bazujesz wyłącznie na GS, czy włączasz też elementy szkoły Pavla Tsatsoulina?

Osoby, które wahają się co wybrać, zachęcam do spróbowania wszystkiego i wybrania swojej drogi. Osobiście wiem, że kto wziął do ręki odważnik i nauczył się nim trenować nie zrezygnował już z treningu ketlami. Trening z kulami rozwija ogólną sprawność fizyczną a także daje dużo frajdy i pomaga zbudować fajną sylwetkę. Jeśli zachowamy dobrą technikę także jest bardzo bezpieczny.

Kiedy oddałem się treningom Gievoy Sport, prawie całkowicie zrezygnowałem ze szkoły HS. Oczywiście, jeśli mam w planie pressy czy TGU (choć rzadko się zdarzają) to zawsze wykonuję je „twardym stylem”. Czasem dorzucam na koniec treningu swingi hardstylowe bo uważam, że są bardzo wartościowe. Kiedy mam przerwę od przygotowań do zawodów to wtedy odpoczywam od GS i na nowo bawię się hardstylem. Treningi HS dają mi dużo radości i zawsze chętnie do nich wracam.

GS to bardzo wymagający sport. Zawodnicy startują w ramach 10, 30 czy nawet 60 minutowych setów, podczas których nie wolno im odłożyć odważnika/ów na ziemię. Co Twoim zdaniem jest najtrudniejszym elementem GS? Wytrzymałość, siła, mobilność, umiejętność pracy na dużym zmęczeniu?

Każda cecha, którą wymieniłeś jest bardzo ważna i niczego nie może zabraknąć. Dodałbym do tego: wytrzymałość na ból, skupienie, praca nad oddechem, koordynacja. Ogromne znaczenie ma „głowa” kiedy ból staję się nie do zniesienia i czujesz, że nie ma już siły walczysz charakterem.
Girevoj to sport, w którym rozwijamy praktycznie każdą cechę motoryczną.

Czy treningi kettlebells uzupełniasz dodatkowymi sesjami na sztandze? Jak często trenujesz?

Kettlami trenuję 3 razy w tygodniu. Są to długie sesje po 2,5 godziny. Czasem używam sztangi do ćwiczeń pomocniczych, choć zdecydowanie wolę używać kettli i masy własnego ciała.

Dodatkowo poświęcam 2-3 dni na treningi cardio. W zależności na co mam ochotę: boks, bieg, ergometr, basen. Sesje te uzupełniam treningiem funkcjonalnym, gdzie pracuję nad słabymi ogniwami.

W listopadzie zdobyłeś wicemistrzostwo świata w długim cyklu (zarzut i podrzut). Przygotowywałeś się do tych zawodów już na diecie roślinnej?

Na tych samych zawodach zdobyłem także złoto w dwuboju. 3 tygodnie przed zawodami zdecydowałem się na dietę roślinną. Sam nie byłem pewien, czy to nie jest za duże ryzyko robić tak drastyczną zmianę przed moimi najważniejszymi zawodami, ale wytrwałem w postanowieniu. Okazało się to bardzo pomocne! Obawiałem się tych mistrzostw, czułem się już mocno przemęczony, na treningach brakowało energii. W momencie kiedy przeszedłem na dietę roślinną odzyskałem chęć do treningów i na zawody pojechałem w najlepszej formie. Na pewno dużo zadziałał efekt placebo i euforia ze zmiany diety. Ale czułem się bardzo dobrze i wiem, że to był dobry ruch!

Skąd pomysł wyeliminowania ze swojego jadłospisu mięsa i nabiału? Dźwiganie ciężarów wciąż w dużej mierze kojarzone jest ze spożywaniem sporej ilości mięsa.

Wegetarianizm /weganizm już od jakiegoś czasu chodził mi po głowie. Już dłuższy czas starałem się jeść przynajmniej jeden posiłek bez produktów mięsnych. Zauważyłem, że źle mi się ćwiczyło kiedy jadłem mięso przed treningiem.  Już od dłuższego czasu nie jadłem nabiału (a jeśli już to bardzo rzadko). Nie potrafiłem zrezygnować z mięsa, ponieważ dosłownie wszędzie mówi się o tym, że trenując jakikolwiek sport potrzebne jest białko – oczywiście ze zwierząt. W międzyczasie trafiłem na stronę Vegan Workout i cały czas chodziło mi po głowie żeby zrezygnować z mięsa, ale brakowało jednak tego kopa, który by mnie do tego zmusił. Wszystko zmieniło się po obejrzeniu filmu „Game Changers„. I tak, wiem że jest to mocno przerysowany film, ale dał mi sporo do myślenia. Badania można oszukać, ale wyników sportowców niejedzących mięsa się nie oszuka. Po 20 minutach filmu zadecydowałem, że nie będę już jadł mięsa i zdania nie zmieniam.

Co ciekawe nie brakuje mi w ogóle mięsa. Teraz już wiem, że wołowina którą uwielbiałem nie smakowała mi tak bardzo, tylko byłem przekonany że to najlepsze możliwe białko. W świecie kulturystyki było to powtarzane jak mantra. Teraz wolę zdecydowanie fasolę lub tofu.

Jest coś, na co zwracasz szczególną uwagę po przejściu na dietę wegańską? Co było dla Ciebie najtrudniejszym elementem?

Nie zwracam na nic szczególnie uwagi. Staram się różnicować menu. Unikam przetworzonych produktów, ograniczam gluten. Czyli tak samo jak wtedy kiedy jadłem mięso. Staram się różnicować posiłki przez dodawanie większej ilości warzyw.

Czy zauważyłeś jakiekolwiek zmiany (pozytywne lub negatywne) po przestawieniu się na produkty roślinne?

Na dietę wegańską przeszedłem z dnia na dzień. Najtrudniej jest z jajkami, ale nie dlatego że tęsknię za ich smakiem tylko dlatego, że byłem przyzwyczajony, że jak trzeba coś zjeść na szybko to jadłem jajka. Druga sprawa to ciasta (choć jem je bardzo rzadko) praktycznie w każdym cieście są dodatki jaj. Ale dzięki weganizmowi jem mniej słodyczy co pozytywnie wpływa na moją formę.

Straciłem na wadze 4kg nie tracąc na obwodach, nie zmniejszając kaloryki. Druga sprawa dla mnie najważniejsza, przestała doskwierać mi zgaga, z którą za nic nie mogłem sobie poradzić. I wydaje mi się że lepiej toleruję gluten nie łącząc go z produktami zwierzęcymi. Negatywnych zmian nie zauważyłem.

Jak wygląda Twój przykładowy jadłospis?

Jadłospis różnicuję i jem spontanicznie. Przykład wczorajszego menu:

  • Musli z dodatkiem jabłka, orzechów brazylijskich, siemienia lnianego (wcześniej zalanego wodą), z mlekiem sojowym
  • Kasza gryczana + smażone na patelni: boczniaki, pieczarki, seler, dynia, papryka, pestki dyni, pomidory suszone, marchew, fasola czerwona
  • Ziemniaki + kapusta kiszona smażona na patelni razem z tofu wędzonym pokrojonym w kostkę
  • Krem z pomidorów i ciecierzycy , podany z makaronem ryżowym i natką pietruszki

W międzyczasie podjadam owoce. 

Masz swój ulubiony patent na posiłek potreningowy?

Nie mam ulubionego patentu. Pełen spontan. Skupiam się tylko na tym by dostarczyć wszystkie składniki odżywcze.

Pracujesz również jako trener personalny. Jakie najczęściej błędy w kontekście aktywności fizycznej i żywienia zauważasz wśród osób zainteresowanych zmianą stylu życia?

Błędem jest często to, że ludzie próbują ćwiczyć na własną rękę nie mając o tym zielonego pojęcia. Niewiele trzeba by zrobić sobie krzywdę. Naprawdę warto skontaktować się z trenerem i wykupić kilka lekcji. To samo tyczy się diety. Nie wystarczy jeść mniej żeby ujrzeć upragnione efekty. Tacy ludzie często się zniechęcają i tłumaczą że przecież ćwiczyli ale się do tego nie nadają. Nie ma ludzi którzy się nie nadają do aktywności fizycznej. Jesteśmy tak stworzeni, że ruch jest dla nas naturalną rzeczą i myślę, że brak ruchu i złe odżywiania to plaga naszych czasów. Ludzie szukają magicznych rozwiązań by polepszyć swoje zdrowie a wystarczy trenować z głową i się zdrowo odżywiać by poprawić jakość swojego życia. 

Jakie błędy popełniają najczęściej osoby próbujące na własną rękę zacząć przygodę z odważnikami kulowymi?

Przede wszystkim brak techniki. Ciężko nauczyć się trenować oglądając filmy instruktażowe z internetu. Brak techniki = brak efektów i szybka droga do kontuzji. W całej Polsce praktycznie w każdym mieście znajdzie się instruktor kettlebells, który chętnie nauczy jak pracować z odważnikiem.

Dzięki za rozmowę i powodzenia na kolejnych zawodach!


TRENINGI PERSONALNE

SPRAWDŹ JAK W PRAKTYCE POŁĄCZYĆ SPORT I WEGANIZM. Naucz się trenować w oparciu o ciężar własnego ciała, bez potrzeby wydawania pieniędzy na karnety do klubów fitness. Dzięki Vegan Workout masz też unikatową możliwość treningu z odważnikami kettlebells metodą StrongFirst pod okiem certyfikowanego instruktora. Prowadzimy również grupowe zajęcia w ramach Akademii Kettlebells Warszawa.

Dowiedz się więcej o treningach personalnych kilkając tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to Top ↑

  • Bezpłatny poradnik


Shares