Sportowcy

Published on Wrzesień 20th, 2018 | by admininistrator

0

Street Workout na roślinach? Rozmawiamy z rekordzistką Europy!

Pamiętacie jeden z naszych ostatnich postów na Facebooku? Dziewczyna podciągająca się z ponad 40 kg obciążeniem. Zapraszamy do lektury obiecanego wywiadu z Kejt Najman, którą na co dzień możecie śledzić na profilu 2old2train na FB! Rozmawiamy o treningach i początkach z dietą roślinną. I o tym jak zacząć swoją przygodę z podciąganiem!

Wywalczyłaś rekord Europy w ilości podciągnięć z 10 kg obciążeniem. Jak długo pracowałaś na ten wynik? Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z treningiem?

Jako nastolatka dużo biegałam, później miałam dość długą przerwę od regularnych treningów.

Miałam 28 lat, kiedy zaczęłam się wspinać. W Warszawie nie było wtedy tak dużej (jak obecnie) bazy obiektów, na których można trenować, w najbliższe skały mamy 200 km, a jednak człowiek złapał bakcyla i chciał robić coś, co jakoś przełożyłoby się na wspinanie. Wszyscy polecali podciąganie, więc zainwestowałam w drążek rozporowy, który zawisł w przejściu do kuchni i zaczęłam go intensywnie używać. Teraz nikt nie chce w to wierzyć, ale zaczynałam od zupełnego zera, bo nie byłam w stanie podciągnąć się nawet raz. Od samego początku starałam się podchodzić do treningu mądrze (rozsądnie, ekonomicznie), żeby mimo ograniczonych możliwości czasowych, osiągać jak najlepsze rezultaty. Dzięki temu dość szybko zaliczyłam to pierwsze powtórzenie, a niedługo potem zaczęłam do podciągnięć dorzucać ciężar. Jeśli chodzi o sam rekord, to bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie. Na co dzień bardzo rzadko podciągam się na ilość – wolę dokładać obciążenie, bo zdecydowanie lepiej czuję się siłowo niż wytrzymałościowo. Zostałam zaproszona na zawody, gdzie jedną z konkurencji miało być podciąganie z +10kg. Na przygotowania miałam ok. 10 tygodni, w tym czasie poprawiłam się z 11 na 15 powtórzeń. Na zawodach rekord został pobity 2 razy, najpierw przez jedną z moich koleżanek, która poprawiła go o 2 powtórzenia, ja startowałam po niej i dołożyłam jeszcze dwa więcej.

Pracujesz wyłącznie w oparciu o ćwiczenia gimnastyczne czy wplatasz też treningi z użyciem sztangi czy hantli?

Zdecydowanie największa część moich treningów, to ćwiczenia z masą własnego ciała. Kalistenika (gimnastyka czy też street workout – czasem ciężko powiedzieć czym się różnią) daje naprawdę ogromne możliwości i pozwala pracować nad całym ciałem niezależnie od dostępnego sprzętu. Praktycznie każde ćwiczenie można skalować (ułatwić albo utrudnić). Poza tym kontrola nad swoim ciałem i pokonywanie grawitacji daje mi dużo radości i satysfakcji. Jeśli chodzi o ciężary, to używam ich do podciągania i dipów (raczej w formie talerzy albo kettli doczepionych do pasa). Sztangi używam do przysiadów i martwych ciągów, ale muszę uczciwie przyznać, że nie są to ćwiczenia dominujące w moim treningu (chociaż bardzo je lubię).

Sporo dziewczyn boi się drążka, nie wie jak zacząć pracę nad podciąganiem i jest przekonana, że to ćwiczenie jest kompletnie poza zasięgiem. Co doradziłabyś osobom kompletnie początkującym, którzy nie są w stanie wykonać nawet jednego poprawnego podciągnięcia?

Jak wspomniałam, kiedy zaczynałam nie potrafiłam podciągnąć się nawet jeden raz. W moim przypadku świetnie sprawdziły się negatywy i tak zwana metoda smarowania gwintów. Konkretniej wyglądało to tak, że zakupiłam drążek rozporowy, który zamontowałam w drzwiach do mojego ulubionego pomieszczenia w domu, czyli kuchni. Ilekroć przechodziłam pod tym drążkiem (a było to dość często) wskakiwałam na drążek i bardzo wolno się opuszczałam. Pierwsze podciągnięcie przyszło szybciej niż się spodziewałam. Uważam, że jest to jedna z lepszych metod. Jest jeszcze kilka innych opcji, ale przy walce o to pierwsze podciągnięcie ta wydaje mi się być strzałem w dziesiątkę. Jeśli ktoś nie ma drążka w domu, to sugeruję te negatywne podciągnięcia skumulować w serie i zrobić w czasie wizyty na siłowni.

Czy liczba kobiet zainteresowanych street workout wzrasta czy nadal jest to sport zdominowany przez mężczyzn? Jakie są Twoje doświadczenia z udziału w międzynarodowych zawodach?

Niewątpliwie nadal jest to dyscyplina zdominowana przez mężczyzn, chociaż z radością zauważam, że, jest coraz więcej dziewczyn (girl power 😉 ), które zarażają się tym sportem i nie tylko przychodzą na drążki w parku, ale też próbują swoich sił w zawodach czy to freestylowych, czy wytrzymałościowo-siłowych. Znam wiele kobiet, które gdzieś w sieci zobaczyły filmik z gwiazdami street workoutu, pomyślały „też tak chcę” i zamiast siedzieć w domu i o tym marzyć, to zaczęły działać w tym kierunku.

Jeśli chodzi o stawkę międzynarodową, to brałam udział tylko w zawodach w kategorii wytrzymałościowo-siłowej. Polki wypadają naprawdę dobrze w tej kategorii (w zeszłym roku całe podium Mistrzostw Świata w tej kategorii należało do Polek), ale bardzo silne są też Niemki i Czeszki. Patrząc na tabele z ostatnich 3 lat, trudno nie zauważyć jak szybko poprawiają się wyniki, zarówno jeśli chodzi o ilość powtórzeń jak i ciężary. Poza tym bardzo fajne jest to, że na zawodach panuje atmosfera wzajemnego wsparcia i z wieloma zawodniczkami utrzymuję kontakt.

Pracujesz na drążku, trenujesz elementy statyczne jak np. waga przodem, wspinasz się – jak łączysz w tygodniu te wszystkie elementy? Trenujesz codziennie, oddzielasz treningi statyki od robienia bazy siłowej?

Zwykle trenuję cztery, czasem pięć razy w tygodniu, po mniej więcej 2-2,5 godziny. Kiedyś zdecydowanie więcej się wspinałam (3-4 razy w tygodniu), ale po zamknięciu mojej ulubionej boulderowni, ten akcent trochę się zmienił i teraz wspinam się tylko 2 razy tygodniowo, a bezpośrednio przed zawodami street workoutowymi w ogóle robię sobie przerwę. Szczerze powiedziawszy robię mało bazy w tradycyjnym rozumieniu tego, za to sporo bazy pod elementy, których chce się nauczyć. Dużo więcej przyjemności sprawia mi zrobienie wagi przodem niż stu pompek, dlatego więcej czasu spędzam właśnie na treningach pod elementy. Trochę inną kwestią jest to, że faktycznie bardzo lubię podciągnięcia z dużym ciężarem, a w tym roku przy okazji zawodów przekonałam się też do dipów z ciężarem, więc co jakiś czas mam taki street liftingowy okres treningowy, który pozwala mi poprawiać tę bazową siłę.

Pracujesz zgodnie z planem treningowym czy pozwalasz sobie na więcej improwizacji podczas treningu?

Trudne pytanie. Mam plan treningowy, ale też dość dobrze znam swoje ciało i staram się go słuchać. Wydaje mi się, że czysta improwizacja często prowadzi do tego, że ćwiczy się tylko swoje mocne strony, bo naturalnie one dają najwięcej satysfakcji. Ja np. mam mocny pull a słaby push. Kiedyś mi to zupełnie nie przeszkadzało, ale teraz chciałabym być zawodniczką bardziej wszechstronną i skupiam się bardziej na ćwiczeniach push – plan treningowy (a przynajmniej ramy treningowe) trzymają mnie w ryzach, żebym jednak za bardzo nie odpłynęła w stronę pull, w którym postępy przychodzą mi zdecydowanie łatwiej i szybciej.

Opanowanie, którego ćwiczenia było dla Ciebie największym wyzwaniem?

Z elementów, które już opanowałam, zdecydowanie największym wyzwaniem była waga przodem. Mój środek ciężkości jest dość nisko (jak to standardowo u kobiety), więc musiałam wypracować dużo siły, żeby móc utrzymać tę pozycję. Tak naprawdę wyczyszczenie tego elementu, czyli doprostowanie rąk i linii ciała, zajęło mi około roku. Teraz pracuję nad nowym elementem i mam wrażenie, że to będzie jeszcze większe wyzwanie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

I started calisthenics nearly 3 years ago, because I wanted to strenghten my body and work on my body tension. After obtaining some basic skills (and lots of pulling power 😉 ) I started working on front lever (also because I heard that girls can’t do it). I could hold something some people call front lever (bent arm or dropping hip or legs too high) after couple of months (3-4), but it took me twice as much time to get the acceptable form (to really call it front lever) and the work here is not done yet (as there are still things to improve). I may say, that for a girl getting front lever is harder mainly because of our center of gravity (which is lower – so it’s harder to hold a lever). But hey – it’s possible, so I’m waiting for more girls to show this skill, as I know many of them are working on it! What’s the skill that took you the longest to obtain? Photo: @olqawie #frontlever #girlsfrontlever #2old2train #calisthenics #gymnastics #streetworkoutmotivation #streetworkout #streetworkoutpoland #calisthenicsgoals #womenenpowerment #statics @calisthenics_best @calisthenics.worldwide @calisthenxgirls

Post udostępniony przez Kejt Najman (@2old2train)

Kiedy pojawił się pomysł diety bezmięsnej, a w konsekwencji diety roślinnej?

To było jakieś 5 lat temu. W mediach (też społecznościowych) zaczęłam trafiać na coraz więcej informacji o tym, jak niekorzystna dla środowiska naturalnego jest produkcja mięsa. Drastyczne sceny z rzeźni i targów przewijały mi się przed oczami. Wtedy pojawił się wewnętrzny sprzeciw. Wiedziałam, że nie chcę być takim konsumentem, nie chcę być częścią tej machiny i cierpienia. Zaczęło się od akcji zostań wege na 30 dni, bo szczerze, mimo chęci, nie wiedziałam, czy dam radę wytrwać w postanowieniu bezmięsnej diety. Później już nigdy nie wróciłam do mięsa. Teraz żałuję tylko, że tak długo zwlekałam z całkowitym przejściem na rośliny.

Nie bałaś się stereotypów na temat niedoborów białka i żelaza na diecie bez mięsnej?

Nie bałam się. Kiedy pojawił się ten pomysł, to zamiast opierać się na stereotypach po prostu poszukałam faktów i badań naukowych. Chciałam wiedzieć, co mi realnie grozi i na co powinnam zwracać uwagę, a nie jakie są miejskie legendy na ten temat. Prawda jest taka, że jeśli dieta jest dobrze skomponowana, to nie ma się czego obawiać. Natomiast braki białka, żelaza, czy innych istotnych składników mogą dotyczyć każdego rodzaju diety, jeśli jest ona źle dobrana. Nie łudźmy się, że mięso jest jakimś cudownym źródłem wszystkiego, co dobre i potrzebne w zbilansowanej diecie.

Zwracasz uwagę na jakieś konkretne składniki z diecie czy starasz się jeść intuicyjnie?

Miałam taki okres, że codziennie ważyłam wszystko co jadłam, liczyłam makroskładniki, kalorie, sprawdzałam jak wypadam z dostarczaniem mikroelementów i witamin. Teraz prawie zawsze liczę „na oko” i jem bardziej intuicyjnie, ale mniej więcej wiem ile białka/tłuszczu/węglowodanów zjadłam. Raczej się nie ograniczam, bo po prostu bardzo lubię jeść, ale też kontroluję, żeby nagle nie wleciało plus pięć kilo. Natomiast zwracam uwagę na etykiety i nie kupuję niczego, co zawiera olej palmowy. Oczywiście jest on wegański, ale jego nadmierna konsumpcja przyczynia się do tak dużej dewastacji środowiska, że wpisałam go na moją czarną listę.

Masz swoje ulubione patenty na posiłek potreningowy?

Lubię coś, co można szybko zjeść, więc daktyle+kasza jaglana + odżywka – wszystko wymieszane uformowane w batona, którego zabieram ze sobą. Ostatnio często po treningu jadę do domu, więc jest bardziej wytrwanie, czyli tortilla z hummusem, soczewicą i warzywami z dodatkiem ryżu. Możliwości jest wiele – jeśli ktoś ma jakiś fajny przepis, niech podrzuci – chętnie wypróbuję. Chociaż muszę przyznać, że moim marzeniem jest, żeby zbilansowana dieta składała się z samych żelków i lodów wegańskich, najlepiej takich z posypką orzechową 😉

Dzięki za rozmowę!

Foto – Olga Wieczorek


TRENINGI PERSONALNE

SPRAWDŹ JAK W PRAKTYCE POŁĄCZYĆ SPORT I WEGANIZM. Naucz się trenować w oparciu o ciężar własnego ciała, bez potrzeby wydawania pieniędzy na karnety do klubów fitness. Dzięki Vegan Workout masz też unikatową możliwość treningu z odważnikami kettlebells metodą StrongFirst pod okiem certyfikowanego instruktora. Prowadzimy również grupowe zajęcia w ramach Akademii Kettlebells Warszawa.

Dowiedz się więcej o treningach personalnych kilkając tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to Top ↑








  • .
  • NAJPOPULARNIEJSZE POSTY

  • Magazyn on-line






Shares