Sportowcy

Published on Kwiecień 18th, 2019 | by admininistrator

0

Street Workout na roślinach – rozmawiamy z Matthiasem Kegelmannem

Zapraszamy do krótkiej rozmowy z Matthiasem Kegelmannem, zawodnikiem street workout i weganinem, z którym będziecie mieli okazję poćwiczyć w ramach najbliższego Vegan Sport Camp! Podczas ostatnich zawodów Matthias zdeklasował swoich rywali podciągając się 14 razy z 32 kg obciążeniem. Obecnie mieszka w Basel w Szwajcarii, opowiada nam o treningach i (oczywiście) jedzeniu!

Przede wszystkim, jak to się stało, że zająłeś się street workoutem?

Ćwiczyłem jakieś 3 lata, robiłem zwykły trening siłowy i wtedy zobaczyłem słynne video Hannibal4king. Pomyślałem: cholera, to jest super, może jeśli spróbuję to też tak będę umiał. To było w 2009 roku.

Największa inspiracja?

To dobre pytanie, nie umiem odpowiedzieć wymieniając tylko jedno nazwisko. Dla mnie inspiracja działa na wielu poziomach, to nie tylko sukces w sporcie. Podziwiam osoby, które są mądre, empatyczne, szczere i nieskorumpowane. Biorąc pod uwagę, co dzieje się teraz w social mediach, to bardzo istotna część. Zbyt dużo osób promuje powierzchowne osiągnięcia.

Czy street workout jest popularny w Szwajcarii?

Zarówno street workout jak i kalistenika zdecydowanie się w Szwajcarii rozwijają. Z pewnością pomogło tworzenie kolejnych parków.

Często prowadzisz warsztaty ze stania na rękach – czy to Twoje ulubione ćwiczenie?

Szkolenia robię faktycznie co dwa miesiące. To ogromna przyjemność dać ludziom narzędzia do progresji. A progres, który potem widzę jest świetny. Nie patrzę już na stanie na rękach jako zwykłe ćwiczenie z kalisteniki, jest swoją własną dyscypliną, rzemiosłem, pewnym rodzajem sztuki.

Jak wygląda Twój typowy tydzień treningowy?

Na tę chwilę nie mam swojej rutyny. Był czas, kiedy robiłem w tygodniu 2-3 treningi na dolne partie i 3-4 na górne, wtedy ćwiczyłem głównie siłowo. Latem z kolei częściej ćwiczyłem w parkach, więc to były głównie górne części ciała. Ostatnio robię 4-5 sesji stania na rękach, 1-2 (może być więcej) ogólnego treningu siłowego, 2-3 treningi na mobilność, w szczególności bioder, bo nad tym muszę bardziej pracować. Ogólnie rzecz biorąc, muszę brać pod uwagę nieregularność, jaka wiąże się z życiem, co oznacza, że czasami trzeba improwizować a adaptacja odgrywa ważną rolę.

Jak zmienia się sytuacja, kiedy szykujesz się na zawody?

Przed zawodami staram się zintensyfikować trening, a potem roztrenowanie przed samymi zawodami. Budowanie siły jest wtedy trochę bardziej rygorystyczne niż przez resztę roku.

Czy teraz się do czegoś przygotowujesz?

Ostatni raz w zawodach brałem udział w październiku 2016, teraz bardziej koncentruję się na staniu na rękach i akrobacjach z partnerem.

W Polsce do niedawna środowisko fitness było mocno zainteresowane dietą paleo. Jak to wygląda obecnie w Szwajcarii?

Jest pewnie podobnie, a szkoda. Nawet nie dlatego, że jest mało wegan, ale że wciąż tyle osób uważa, że węglowodany są z natury złe i przez to, moim zdaniem, koncentrują się nie na tym, na czym trzeba jeśli chodzi o żywienie.

Czy spotykasz innych wegan i wegetarian podczas zawodów czy szkoleń?

Tak, trochę spotykam. Łatwo ich poznać, bo przecież mamy nasze sekretne powitanie, haha.

Czy ciągle dostajesz pytania o białko?

Rzadko.

Jak długo jesteś weganinem i z jakich powodów? Czy ta zmiana wpłynęła na Twoje wyniki?

Dietę roślinną zacząłem wypróbowywać w lutym w 2013 roku i dałem sobie wtedy czas do Wielkanocy na próbę. Spodobało mi się i tak już zostało.

Czy łatwo być weganinem w Szwajcarii?

Myślę, że tak. Od 2013 roku nastąpiła ogromna zmiana, szczególnie w latach 2015-2016. Teraz w wielu zwykłych sklepach mamy alternatywy dla mięsa, wegańskie jogurty czy lody. Jest super!

Ulubione jedzenie?

Kapusta. I ziemniaki. Prosty gulasz.

W przeszłości mocniej angażowałeś się w ruch praw zwierząt?

Tak, kiedyś zajmowałem się tym więcej, teraz podchodzę do tego inaczej. Służenie za przykład zamiast namawiania i dawania nieskończonych wykładów, wydaje się dla mnie dużo skuteczniejsze. Ludzie często zapominają, że czasami jest łatwiej na kogoś wpłynąć po prostu częstując go smacznym posiłkiem lub rozmawiając na luzie przy piwie zamiast wytykania palcami i mówienia, co jest dobre a co złe.

Już niedługo spotkamy się na Vegan Sports Camp, czego możemy się spodziewać po zajęciach z Tobą?

Będzie wiele tematów, wszystkie bazujące na treningu bodyweight, będzie stanie na rękach, mobility, podstawy kalisteniki i może trochę bardziej zaawansowanych rzeczy. Staram się by uczestnicy mieli dobre doświadczenie, a nie tylko ciężki trening.

Dzięki za rozmowę!


TRENINGI PERSONALNE

SPRAWDŹ JAK W PRAKTYCE POŁĄCZYĆ SPORT I WEGANIZM. Naucz się trenować w oparciu o ciężar własnego ciała, bez potrzeby wydawania pieniędzy na karnety do klubów fitness. Dzięki Vegan Workout masz też unikatową możliwość treningu z odważnikami kettlebells metodą StrongFirst pod okiem certyfikowanego instruktora. Prowadzimy również grupowe zajęcia w ramach Akademii Kettlebells Warszawa.

Dowiedz się więcej o treningach personalnych kilkając tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to Top ↑

Shares