Warning: file_exists(): open_basedir restriction in effect. File(//wp-content/plugins/wordfence/waf/bootstrap.php) is not within the allowed path(s): (/home/klient.dhosting.pl/bcdmedia2/veganworkout.org.pl/:/home/klient.dhosting.pl/bcdmedia2/.tmp/:/demonek/www/public/bledy.demonek.com/:/usr/local/lsws/share/autoindex:/usr/local/php/:/dev/urandom:/opt/alt/php74/usr/share/pear/:/opt/alt/php74/usr/share/php:/opt/alt/php74/) in /home/klient.dhosting.pl/bcdmedia2/veganworkout.org.pl/public_html/wordfence-waf.php on line 4
Pogromcy mitów: soja cz.1 – Vegan Workout

Dieta

Published on 22 maja, 2014 | by admininistrator

34

Pogromcy mitów: soja cz.1

Czytaliście kiedyś artykuły poświęcone soi na stronach i forach poświęconych fitness i kulturystyce? My trafiamy na nie bardzo często. Zwykle autorzy starają się nas za wszelką cenę przekonać, że soja nie tylko nie pomoże nam w ułożeniu zbilansowanej diety, ale co więcej – może nam poważnie zaszkodzić. Jak? Jeżeli jesteś kobietą soja zwiększy prawdopodobieństwo zachorowania na raka. Jeżeli jesteś mężczyzną obniży twój testosteron, a co więcej wypadną ci włosy i urosną piersi. Kto wie czy nie przejdziesz dodatkowej mutacji głosu. Być może po kilku latach zostaniesz nawet kobietą.

Poza tym soja to produkt GMO, nie zawiera pełnowartościowego białka i jest ono kiepsko przyswajalne. Jednym słowem – soja w ogóle nie nadaje się do jedzenia.

To ciekawe, że spośród wszystkich roślin strączkowych to właśnie soja jest ulubionym celem ataku wszelkiej maści internetowych ekspertów, którzy zwykli w swoich artykułach jedynie kopiować w kółko wcześniej zasłyszane i przeczytane informacje, nie poddając ich nawet minimalnej weryfikacji.

Jak to jest, że roślina spożywana od stuleci nagle, w XXI wieku okazuje się produktem, nie tylko bezwartościowym, ale i niebezpiecznym. Dlaczego nikt nie przypisuje tych cech fasoli? Albo soczewicy? Dlaczego podobnej histerii nie rozpętano na punkcie ciecierzycy?

Zdajemy sobie sprawę, że ciężko połapać się we wszechobecnych wątpliwościach dotyczących soi. Dlatego prezentujemy wam pierwszą część wpisu, w którym postaramy się wyjaśnić pojawiające się kontrowersje. Notka zawiera podlinkowane źródła dla wszystkich, którzy chcieliby zgłębić i zweryfikować podane informacje.

#1. Soja jest białkiem niepełnowartościowym.

Mianem białka pełnowartościowego określamy białko zawierające kompletny aminogram – czyli wszystkie 8 egzogennych aminokwasów, które musimy dostarczyć organizmowi z zewnątrz. Poniższa tabelka (źródło: https://cronometer.com) ilustruje zawartość poszczególnych aminokwasów w 100 g soi.

soy

Jak widać soi niczego nie brakuje. Co więcej proporcje zawartych w niej aminokwasów są na tyle dobre, że nie wymaga uzupełniania jej dodatkowym białkiem roślinnym. Ze względu na aminogram i proporcje poszczególnych aminokwasów soja jest białkiem pełnowartościowym.

#2. Białko sojowe jest słabo przyswajalne dla człowieka

Część osób zgadza się z tym, że soja ma faktycznie dobry skład pod względem zawartości aminokwasów egzogennych, ale mimo to uznaje białko sojowe za zbędne ponieważ jest ich zdaniem źle przyswajalne. To nieprawda. Przyswajalność białka określa się dziś za pomocą współczynnika Protein Digestibility Corrected Amino Acid Score (PDCAAS) w skali od 0 do 1. Przykładowo – dla produktów odzwierzęcych będzie to np. 1 dla jaj oraz 0.92 dla wołowiny. PDCAAS soi to 0.91.

Przyswajalność białka sojowego jest porównywalna do przyswajalności białka z produktów odzwierzęcych. Co więcej odżywki białkowe na bazie soi mają identyczną wartość PDCAAS co odżywki na bazie serwatki, czyli 1.

#3. Soja powoduje raka

Niektórzy uważają, że soja jest niebezpieczna nie tylko dla mężczyzn ale i kobiet. ich zdaniem promuje ona rozwój nowotworu piersi. Wszystko to za sprawą jej rzekomo pro estrogenowego działania (więcej napiszemy o tym w drugiej części notki). W rzeczywistości jest wręcz odwrotnie. Analiza badań opublikowana w American Journal of Clinical Nutrition wskazuje wyraźnie, że kobiety spożywające większą ilość produktów sojowych miały o 25% niższe ryzyko nawrotu nowotworu w porównaniu do tych kobiet, które rezygnowały z soi.

Warto również wspomnieć o oficjalnym stanowisku American Institute for Cancer Research, które wyraźnie podkreśla – soja nie promuje nowotworów. Krytycy zwracają uwagę na zawarte w soi izoflawony, które w teorii miały odpowiadać za wzrost poziomu estrogenów i tym samym zwiększać ryzyko rozwoju raka. Badania nie potwierdziły tego przypuszczenia. W rzeczywistości soja ma właściwości przeciwzapalne i spowalnia wzrost komórek nowotworowych.

W błąd wprowadziły nas swego czasu badania na szczurach, które bardzo źle reagowały na zawartą w soi genisteine. Soja rzeczywiście może promować namnażanie się komórek nowotworowych… ale nie wśród ludzi.


TRENINGI PERSONALNE

SPRAWDŹ JAK W PRAKTYCE POŁĄCZYĆ SPORT I WEGANIZM. Naucz się trenować w oparciu o ciężar własnego ciała, bez potrzeby wydawania pieniędzy na karnety do klubów fitness. Dzięki Vegan Workout masz też unikatową możliwość treningu z odważnikami kettlebells metodą StrongFirst pod okiem certyfikowanego instruktora. Prowadzimy również grupowe zajęcia w ramach Akademii Kettlebells Warszawa.

Dowiedz się więcej o treningach personalnych kilkając tutaj.

34 Responses to Pogromcy mitów: soja cz.1

  1. Rewa pisze:

    Dla kogo jest policzony % dziennego spożycia na tej grafice z cronometru? Chodzi o soję surową czy ugotowaną?

  2. Tob pisze:

    Człowiek od 2 milionów lat ewoluował jak wyłącznie miesazerca i dzięki temu zawdzięcza rozwój mózgu. Zeby tak było układ pokarmowy jest układem typowego mięsożercy 1 komorowy zagadek i długie jelita jak u wilka czy lwa w przeciwieństwie do wielokomórkowych żołądków zwierząt roślinożernych i przeżywającego trybu jedzenia. Rośliny dzięki temu mogą być poddane obróbce pierwotniaków i bakterii powrotem przeżute i pózniej wykorzystywane ponownie aby wchłonąć jak najwiecej białka i są trawione razem z pierwotniakami i bakteriami które maja go więcej niż same rośliny. Dopiero w ostatnich 10000 lat człowiek nauczył się uprawy co było początkiem złego odżywiania ale pomogło w utrzymywaniu cywilizacji. Argument ze przez ostatnie wieki coś jest jedzone jest nietrafiony bo to tylko promil w czasie ewolucji człowieka i jego układu pokarmowego. Potrzeba milionów lat zeby nasz układ pokarmowy wyewoluował na układ roślinożercy. Człowiek, homo erectus, jadł mięso tłuszcze zwierzęce, orzechy , insekty. Żadnych nasion sie wtedy nie hodowało czy nie uprawiało i nie przetwarzalo. Głównym składnikiem pokarmu ludzkiego jest mięso, mało warzyw. Żadnych nasion, soji, chlebów, produktów sojowych.

    • VeganWorkout.org.PL pisze:

      Po pierwsze człowiek nie ewoluował jako wyłącznie mięsożerca bo to by znaczyło, że jadł wyłącznie mięso. Człowiek jadł najróżniejsze rzeczy w zależności od tego jaki obszar geograficzny zamieszkiwał i na jedzenie czego pozwalały warunki. Po drugie jakie to ma znaczenie czy coś jadł 2 miliony lat temu czy nie? 2 miliony lat temu nikt nie pił herbaty co nie znaczy, że herbata jest szkodliwa. Od tego są badania naukowe by określić jakie pokarmy są dla nas bezpieczne i wartościowe.

    • Anonim pisze:

      Człowiek był i jest roślinożercą! Jesli jesteś niedouczony i mówisz stereotypami to ich chociaż nie rozpowszechniaj… Do przykładu: człowiek może i nie ma 'wielokomórkowych żołądków’ ale ma jelita o łącznej długości ok 10m czyli w praktycznie takich samych proporcjach do długości tułowia jak roślinożercy (konie, antylopy itp) przy czym mięsożercy maja jelita ok 5-metrowe. Człowiek w układzie pokarmowym nie ma wystarczającej ilości aminokwasów do trawienia mięsa co powoduje, że trawione mięso jest szkodliwe. Mięsożerny maja szczęki otwierające się tylko 'pionowo’ ponieważ są przystosowane do odgryzania dużych ilości mięsa a następnie przeżuwania podczas gdy roślinożercy maja szczęki 'trące’- dolna szczęka porusza się nie tylko w dół ale też w lewo i prawo. Jak twoja szczeka się porusza? Kolejna sprawa mięsożercy są krótkodystansowcami- biegną bardzo szybko ale tylko przez kilkanaście sekund. Roślinożercy są długodystansowcami. Powiedz mi rozpędzasz się do chociaż 100km/h? Człowiek jest biologicznie ROŚLINOŻERCĄ a to, że przez ileś tam tysięcy lat jadł mięso bo: biegało niedaleko/było zimno i nie było roślin/nie potrafił jeszcze hodować roślin nie zmieniło nas w mięsożerców, może w pewnym stopniu przystosowało ale nie ewoluowaliśmy z jednej formy w drugą. Tak wiem zaraz powiesz- człowiek przez setki tysięcy lat jadł mięso i był zdrowy, teraz jest rak… Był zdrowy? Umierał mając max 30 lat. Eskimosi wciąż stosują dietę w prawie 100% złożoną z mięsa, poczytaj sobie w Internecie artykuły o ich chorobach i ilości cholesterolu w krwi. Każdy chce teraz nam powiedzieć jakie to mięso jest zdrowe, że jak nie będziemy pić mleka to nie urośniemy/kości nam się połamią ale prawda jest taka, że wszystkim manipulują koncerny mięsne, mleczarskie i tak farmaceutyczne. Myślisz, że skąd jest rak? Myślisz, że dlaczego antybiotyki przestają działać na ludzi? (Przykład o wołowinie i cielęcinie- gdy rodzą się cielęta w fermach mleczarskich są odłączane od matek i nie dostają od nich mleka (mleka własnego gatunku, potrzebnego przez krótki czas po urodzeniu)- brakuje im wapnia, dostają paszę z antybiotykami żeby nie umarły przy wzroście z tego powodu, potem ty jesz takie mięso z antybiotykami i innymi lekami i się dziwisz, że podczas choroby te z apteki nie działają, więc kupujesz mocniejsze i się cieszysz ale twoje ciało już nie tak bardzo). Jesli dalej chcesz żyć w Matrixie to proszę bardzo, ale masz wybór. Zapraszam do dokładniejszej lektury artykułów i badań, obejrzenia filmów dokumentalnych na ten temat.

      • Renegat pisze:

        Człowiek jest wszystkożercą, podobnie jak dziki. To nam daje przewagę nad innymi zwierzętami. Mózg rozwinął się dzięki mięsu i to obrabianemu termicznie. Potrzebne nam są kwasy tłuszczowe epa i dha, które są tylko w produktach odzwierzęcych. Mitem jest, że wystarczy spożywanie samego kwasu ala, bo konwersja jest bardzo niewydajna, a przy np. nieszczelnych jelitach, czy złej florze bakteryjnej to już w ogóle tragedia. Teraz naukowcy mają wyprodukować epa i dha ze zmodyfikowanej lnianki, ale to przecież sztuczna manipulacja. Co do roślin, to jako nieliczni z pośród fauny nie wytwarzamy witaminy c z glukozy w wątrobie, bo pierwotnie jedliśmy dużo produktów ją zawierającą. Zalecane dzienne spożycie witaminy c to 80mg, a taki owczarek niemiecki wytwarza 20g, a w czasie choroby o wiele więcej…

        • admin pisze:

          Konwersja jest mało wydajna, dlatego należy podbić ilość spożywanego kwasu ala. Ale ona zachodzi i działa. Można zresztą kupić suplementy wegańskie na bazie alg, które zwierają epa i dha.

  3. bagster pisze:

    Kaja, kolejny mit… soja nie wpływa w żaden sposób
    na gospodarkę hormonalną ani facetów, ani kobiet.

    Adminie kochany.
    Zainstaluj tutaj jakiś normalny system komentarzy jak disqus:
    https://wordpress.org/plugins/disqus-comment-system/

    który jest najbardziej popularnym systemem komentarzy na blogach.

  4. kaja pisze:

    A co z fitoestrogenami? Znasz jakąś metodę odcedzania ich z soi? Bo ja nie. Dlatego nie polecę soi mężczyznom.

  5. Anonim pisze:

    Skolman Mws Skoro poruszyłaś temat Fundacji Weston A. Price.
    Nigdy nie udało mi się dość czemu komuś tak bardzo zależy, żeby siać ferment w tematach żywieniowych. Znasz może przyczynę? Kto ich sponsoruje?

  6. Anonim pisze:

    Chińczycy jedzą soję i żyją i jeszcze ile mają siły, żeby pracować…w ogóle nie spożywają nabiału i nie mają osteoporozy…a w nadmiarze wszystko szkodzi, nawet woda, wódka, a zbyt częste mycie skraca życie. Nie dajmy się zwariować 🙂

    • Figula pisze:

      To samo Japończycy. Piję mleko sojowe, choć mają własny sposób na jego otrzymywanie, co jest opisane na wikipedii. Żrą tofu, sosy sojowe i wiele innych.

  7. Wiki pisze:

    A czy ktoś ma info gdzie można dostać soję ekologiczną, nie GMO, ktora nie pochodzi z Chin? Przetrząsam internet w poszukiwaniu i nie mogę nic znaleść…

  8. Kaśka pisze:

    Wychodzę z założenia, że we wszystkim należy zachować umiar. Wiele rzeczy jest szkodliwych, a mimo to króluje na naszych stołach. Co do soi, to pewnie jest tak, że jednym szkodzi (tak zdrowiu, jak i interesom), a dla innych to rewelacyjna [jedna z wielu!] alternatywa mięsa. Przecież nikt nie zajada się kilogramami soi na dzień! Trochę zdrowego rozsądku…
    Dzięki za artykuł 🙂

  9. Anonim pisze:

    „Anty-sojowe „szaleństwo” jest napędzane przez Amerykańskie Stowarzyszenie Przetwórców Mleka i Fundacji Weston A. Price, w artykułach pisanych przez Sally Fallon i dr Mary Enig, Ph.D. Obie organizacje stracą najwięcej pieniędzy z powodu spożycia soi.”

    The Anti-Soy Madness

    Nathan Zassman

    There has been a lot of press recently on the dangers of soy foods. Articles have been posted on the Internet, in various magazines and publications, and on reputable websites run by medical doctors who specialize in alternative medicine. You would think these people would spend their time warning you about the dangers of eating too much fat, sugar, dairy, hydrogenated fat, eating too much period, the dangers of prescription drugs, or even visiting your local hospital. I think that people should be more concerned with the high hormone and bacteria counts and allergens in meat and dairy, fluoridated water, environmental toxins, and the long lists of chemicals added to processed and packaged foods. I like Dr. Andrew Saul’s comment that „tofu harms too few.” I strongly believe unless you have an allergy to soy, that the benefits far outweigh the risks.

    Soy provides a vegetarian source of quality, complete protein, without the cardiovascular risks associated with animal proteins. Feed lot beef, processed meats preserved with nitrates and nitrites (which convert to nitrosamines and are linked to cancer) and commercially produced milk and dairy may pose more significant health risks than soy. If you avoid milk and meat, and also avoid soy, unless you want to hunt wild game, there aren’t many other options for quality, complete protein.

    The anti-soy „madness” is fueled by the American Dairy Association and the Weston A. Price Foundation, through articles written by Sally Fallon and Mary Enig, Ph.D. Both organizations stand to lose the most money due to soy consumption.

    Read more: http://www.aviva.ca/article.asp?articleid=14#ixzz32V216lNl

    • Agnieszka pisze:

      to polskie forum, więc po polsku proszę, ja nic z tego nie rozumiem, bezwartościowe mamlanie klusków.

  10. Anonim pisze:

    „Ignore the anti-soya scaremongers
    There’s no evidence that soya is harmful to humans. In fact, both we and the planet would benefit tremendously from eating more”
    http://www.theguardian.com/commentisfree/2010/jul/01/anti-soya-brigade-ignore-scaremongering

  11. Anonim pisze:

    Wszystko mozna zbojkotowac i oczernic..Firma A zaplaci X plniw doktorowi B i sie okaze ze soja fu. Za chwile Firma C zaplaci doktorowi troche wiecej i okaze sie ze soja najlesza ale rogi jednorozca powoduja raka rzęs… Zadna mono dieta i nadmiernie stosowany produkt nie sa dobre ale jak ktos urozmaica sobie dania to moze szamac wszystko. Tak, przetwory sojowe tez 😉

  12. Anonim pisze:

    no właśnie, mleko sojowe, paszteciki i parówki nie powiększyły moich rozmiarów 😉

  13. Anonim pisze:

    Igor Szymański- cycki są fajne 😀 ale ja tak od 6 lat nie jem mięsa i używam różnych produktów sojowych i uwierz mi- natalia siwiec to ja nie jestem :/ Pozdro 😀

  14. apo pisze:

    No nie wiem, mimo wszystko dalej istnieje niebezpieczenstwo GMO. O soczewicy np. jeszcze nie pisano w kontekscie GMP, bo chyba monstanto jeszcze lapy na niej nie polozylo. Przynajmniej takich informacji nie znalazlem jak jakis czas temu szukalem.

  15. Anonim pisze:

    Dorota wystarczy wejść w wikipedię, to nie boli. „Kwas fitowy ? organiczny związek chemiczny, heksafosforan inozytolu. Występuje naturalnie w niektórych ziarnach i nasionach roślin strączkowych np. fasoli, kukurydzy, ponadto znajduje się w otrębach zbóż. Jest perufosforylowaną heksozą o właściwościach przeciwutleniających i chelatujących (pomaga usuwać z organizmu nadmiar metali, zwłaszcza żelaza). Wykazuje właściwości przeciwnowotworowe, działa szczególnie skutecznie przeciw takim nowotworom jak rak sutka, rak gruczołu krokowego, rak jelita grubego i rak okrężnicy. Do niedawna uważano, że kwas fitowy może utrudniać przyswajanie minerałów z pożywienia. Badanie na dużej populacji ludzi dowiodło jednak, że wysokie spożycie pokarmów zawierających kwas fitowy chroni przed osteoporozą[2].” … „Lektyny głownie ML I są składnikiem odpowiedzialnym za cytotoksyczne (przeciwnowotworowe) działanie ziela jemioły (Viscum album).” … Jak widać w nadmiarze mogą jedynie pomóc.

  16. Anonim pisze:

    Społeczeństwo należy feminizowac, bo cycki.

  17. Banana pisze:

    Mam nadzieje, że w drugiej części odniesiecie się do kwestii, które najczęściej wymieniają przeciwnicy soi:

    1) Soja jako bloker hormonów tarczycy. Blokowanie przyswajania L-tyroksyny z przewodu pokarmowego.
    Badania jednoznacznie wskazują, że soja może sprzyjać powstawaniu niedoczynności tarczycy. Warto wspomnieć, że w Japonii gdzie rzekomo jest wyższe spożycie soi jest również kilkaset razy wyższe spożycie jodu, który zapobiega powstawaniu niedoczynności. Fajnie jakbyście dokładniej coś o tym napisali i wspomnieli o tej zależności.
    http://tarczyca.net.pl/2010/10/01/wplyw-soi-i-izoflawonow-na-tarczyce/
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21325465

    2) Soja obniża testosteron, zwiększa aktywność estrogenów itp.
    Jest kilka badań, które wykazują wpływ soi na obniżenie poziomu wolnego testosteronu i wzrost poziomu estrogenów. Moglibyście się do tego jakoś dokładniej odnieść z rozłożeniem na czynniki pierwsze i poparciem w literaturze/badaniach.

    3) Soja zawiera inhibitory, które wpływają na trawienie białka oraz funkcje trzustki.
    Fajnie jakbyście się do tego odnieśli. Wymienili te inhibitory, opisali działanie, wskazali badania. Odnieśli się również do wpływu soi na insulinę.

    4) Soja zawiera kwas fitynowy utrudniający wchłanianie magnezu, cynku, żelaza.
    Przydałyby się jakieś porównania ile faktycznie jest kwasu fitynowego w produktach i jak on działa.

    5) Soja zwiększa nasze zapotrzebowanie na witaminę D, której w typowej diecie już brakuje,

    6) Przetwarzanie soi powoduje tworzenie toksycznych substancji takich jak nitrozaminy, które działają rakotwórczo,

    I fajnie jakbyście dodali jakiś punkt o faktycznym spożyciu soi na świecie. Oraz porównali soje z soją przetworzoną oraz fermentowaną.

    Liczę na Was,
    pozdro!

  18. Anonim pisze:

    Warto pamiętać o lektynach i kwasie fitynowym. Nic w nadmiarze nie jest dobre. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to Top ↑