Dieta

Published on Czerwiec 26th, 2012 | by admininistrator

1

Steph Davis o weganizmie

Steph Davis lubi się wspinać. Wspina się wysoko i nierzadko bez zabezpieczeń. Jako trzecia kobieta w historii przeszła ścianę Free Rider na El Capitane w Yosemite. Była pierwszą kobietą, której udało się wspiąć na Torre Egger w Patagonii. Uchodzi za jedną z najlepszych i wszechstronnie uzdolnionych alpinistek świata. Co więcej – nie tylko wspina się w góry, ale także z nich skacze. Uprawia base jumping i wingsuit flaying. Skacze z górskich szczytów z użyciem spadochronu lub specjalnego kostiumu. W aktualnym numerze magazynu ?Vege? możecie przeczytać krótki wywiad ze Steph. My zapraszamy na jej stronę internetową – www.highinfatuation.com. W Polsce dostępna jest także jej książka ?Wielkie zauroczenie. O miłości i grawitacji?.

Poniżej prezentujemy fragment tłumaczenia listu Stehp, w którym pisze o swojej przygodzie z weganizmem:

Jestem niezmiernie zainteresowana żywieniem i jego efektami. Mija sześć lat, odkąd stałam się weganką [wypowiedź pochodzi z 2008 roku]. Co ciekawe, zawsze uściślałam w rozmowach, że ?wciąż używam organicznej śmietanki do kawy! Nie jestem więc całkowitą weganką!?. Zaczęłam jeść (w większości) wegańskie jedzenie przez przypadek. Tak samo przez przypadek jakieś sześć tygodni temu zaczęłam używać sojowego mleka w proszku do kawy, co wcześniej robiłam jedynie na odludziu czy podczas wycieczek. Nagle poczułam, że nie potrzebuję już śmietanki i stałam się całkowitą weganką. Co dziwne, dopiero co ukończyłam swoją najtrudniejszą wspinaczkę i czuję się silniejsza i zdrowsza niż kiedykolwiek. Od dwóch miesięcy podnoszę ciężary i trzymam się dyscypliny zarówno dzięki treningom fingerboard jak i ćwicząc przy projektach. Również dużo biegam i wędruję, uprawiam base jumping i ogólnie czuję się bardziej sprawna niż kiedykolwiek. (…)

Nie jem żadnych rafinowanych cukrów czy oczyszczonych zbóż (żadnej białej mąki, makaronu czy ryżu), jem jedynie pełnowartościowe składniki i warzywa.

Zupełnie nie przejmuję się, czy dostarczam sobie ?odpowiednią ilość białka?. Naprawdę, myślę, że większość ludzi spożywa go więcej niż potrzebuje.

Typowy dzień zaczyna się dla mnie kawą americano (parzone organiczne espresso zmieszane z wodą ze spienionym mlekiem sojowym z proszku) i herbatą Ginger Aid. Jeśli budzę się głodna jem tosty z chleba Ezechiela z masłem migdałowym lub z owocowym dżemem bez dodatku cukru. Czasami jem muesli z mlekiem ryżowym lub owocami. Czasami w ogóle nie jestem głodna i nie jem nic przez kilka godzin. W ciągu dnia przegryzam batony (na ogół batony Mojo) lub owoce. Czasami jem ryżowe wafle z serem z migdałów lub orzechami. Moim największym wyzwaniem są kolacje, ponieważ odkryłam, że jeśli wieczorem zjem za dużo albo jeśli jem produkty z pszenicy to boli mnie brzuch, nie mogę spać i budzę się czując się źle. Muszę więc starać się ograniczać podczas kolacji. Czuje się lepiej jedząc głównie w ciągu dnia, ale czasami dzień tak szybko mija, a potem jest już noc i jest jakieś spotkanie… ciężko może być z nieprzejedzeniem się, za co trzeba potem zapłacić dobrym snem w nocy. Na ogół na kolację, jeśli wszystko idzie dobrze, jem usmażony w małej ilości tłuszczu jarmuż, boćwinę i szpinak z czosnkiem oraz pokrojonymi migdałami. Może do tego jeszcze trochę tofu lub quinoa.

Dziwnym zjawiskiem, jakie odkryłam, a także doświadczyło go kilku moich znajomych jest zdarzające się co jakiś czas osłabienie organizmu, kiedy czuję się totalnie wyzbyta energii i źle. Wszyscy tego doświadczamy, niezależnie od zwyczajów żywieniowych. Jestem niemal całkowicie pewna, że chodzi tu o przeciążenie nadnerczy. Zauważyłam, że dzieje się to po dużym stresie (czy to od ciężkiego trenowania, wykończającej wspinaczki alpejskiej, wspinaczki typu Big Wall, pełnych grozy doświadczeń czy urazów, a zazwyczaj kombinacji wszystkich tych czynników). Mnóstwo moich znajomych zajmujących się base jumping też mi o tym mówiło. Przechodziłam przez taką fazę dwa miesiące temu. Próbowałam tego, co zawsze (witaminy z grupy B, suplementy żelaza, DHEA) i podchodziłam do tego na spokojnie i po jakimś czasie znów czułam się dobrze.

Moimi ulubionymi produktami spożywczymi są: mleko sojowe w proszku, muesli, mleko ryżowe, chleb Ezechiela, ciemnozielone warzywa (jarmuż, szpinak, boćwina), tofu, quinoa, brązowy ryż, pasta z soi, orzechy włoskie, migdały, oliwa z oliwek, olej z pestek winogron, masło migdałowe, kiwi, banany, batony orzechowe Mojo, suszone jabłka, wafle kukurydziane, hummus, zupa miso, zupa z soczewicy i oczywiście kawa oraz herbata z imbirem. (?) kiedy osiągnęłam odpowiednią harmonię pomiędzy aktywnością oraz jedzeniem, wszystko wydaje się działać idealnie.

Tłumaczenie: Marta Mikita
Źródło: http://www.highinfatuation.com/blog/talking-about-sports-nutrition/


TRENINGI PERSONALNE

SPRAWDŹ JAK W PRAKTYCE POŁĄCZYĆ SPORT I WEGANIZM. Naucz się trenować w oparciu o ciężar własnego ciała, bez potrzeby wydawania pieniędzy na karnety do klubów fitness. Dzięki Vegan Workout masz też unikatową możliwość treningu z odważnikami kettlebells metodą StrongFirst pod okiem certyfikowanego instruktora. Prowadzimy również grupowe zajęcia w ramach Akademii Kettlebells Warszawa.

Dowiedz się więcej o treningach personalnych kilkając tutaj.

One Response to Steph Davis o weganizmie

  1. j says:

    „Fingerboard” to po polsku „chwytotablica”. 🙂

    Pozdr.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to Top ↑








  • .
  • NAJPOPULARNIEJSZE POSTY

  • Magazyn on-line






Shares